Nasz krótki wypad do Hiszpanii – czyli dlaczego nie przepadam za komercyjnymi miejscami
Jak sugeruje nazwa mojego bloga, jestem fanką „nieoczywistych destynacji”, czyli takich, które są wciąż mniej popularne niż tradycyjne kurorty turystyczne. Czasami jednak różne okoliczności sprawiają, że wybieramy się również w bardziej popularne miejsca. Często łatwiej się do nich dostać, a ceny są po prostu niższe. Tym razem padło na Hiszpanię, a dokładnie Benidorm. Zdecydowaliśmy się na hotel, który znajdował się tuż obok wesołego miasteczka. Miłą niespodzianką było to, że hotel oferował darmowe bilety do tego miasteczka, a także wstęp do małego zoo „Mundomar” w Benidormie. Często takie dodatkowe atrakcje są dużym plusem dużych, sieciowych hoteli. Duże resorty mają jednak, jak dla mnie, również swoje minusy. Jednym z nich jest duże skupisko ludzi, szczególnie podczas śniadań, a co za tym idzie – kolejki i przepychanie się przy jedzeniu. Samo miasteczko to typowy kurort turystyczny z plażą i wieżowcami znajdującymi się tuż przy niej. Na większą uwagę zasługuje Balkon Śródziemnomorski...