Lizbona – moje duże zaskoczenie
Portugalia nigdy specjalnie mnie nie interesowała, chociaż nasi znajomi od dawna są w niej zakochani i często nam o niej opowiadali. W końcu zdecydowaliśmy się polecieć tam na długi weekend, żeby pozwiedzać Lizbonę. Wyloty o 7 rano zdecydowanie nie należą do moich ulubionych, ale dzięki temu mieliśmy jeszcze praktycznie cały dzień na zwiedzanie. Z lotniska wzieliśmy prawie bezpośredni autobus do hotelu. Moim pierwszym zaskoczeniem okazali się ludzie. Już przy wsiadaniu do autobusu z wózkiem od razu, bez pytania, otrzymaliśmy pomoc. Kolejna miła niespodzianka czekała na nas w hotelu. Chociaż było jeszcze przed 10 rano, a check-in zaczynał się dopiero o 14, recepcjonistka widząc nas z maluchem powiedziała, że sprawdzi, czy nasz pokój jest już gotowy. Nie był, ale mimo to poprosiła, żebyśmy usiedli w recepcji i zaczekali, a ona zapyta, czy nasz pokój może zostać przygotowany jako następny. W efekcie dostaliśmy go już po około 30 minutach. Centrum Lizbony wywarło na mnie duże wrażenie. Uwi...