Podróży po Stanach ciąg dalszy
W jeden z weekendów wybraliśmy się do dużego business parku niedaleko naszego domu. To idealne miejsce na spokojny spacer, przejażdżkę rowerową czy zabawę na hulajnodze — choć trzeba przyznać, że z tej ostatniej atrakcji najchętniej korzystało nasze dziecko. 😊
Ogrom nowoczesnych budynków, szerokie alejki z betonu i jednocześnie dużo zieleni wokół sprawiły, że poczuliśmy się, jakbyśmy znów byli w Stanach. Ten klimat od razu przywołał wspomnienia z naszej podróży po USA.
Kontynuując naszą podróż po Stanach, z Waszyngtonu wyruszyliśmy w stronę wodospadu Niagara, a dokładniej do miasteczka Buffalo. To była długa trasa, prawie osiem godzin drogi przez kilka stanów: Maryland, Pensylwanię i wreszcie ponownie do Nowego Jorku.
Podczas tej podróży doświadczyliśmy prawdziwej mieszanki pogodowej - od słońca po gwałtowne burze. W pewnym momencie spadł tak intensywny deszcz, że samochody na autostradzie zaczęły zwalniać, a niektóre nawet zatrzymywały się na poboczu. Przez chwilę pomyślałam, że zaraz zobaczymy prawdziwy amerykański huragan! Na szczęście pogoda szybko się uspokoiła, a my mogliśmy ruszyć dalej.
Gdy zjechaliśmy z autostrady, mogliśmy doświadczyć prawdziwie amerykańskich widoków – podziwialiśmy typowe domy z werandami oraz dekoracje z dyni, przygotowane już na Halloween.
Nad Niagarę dotarliśmy wieczorem. Widok wodospadu nocą był niesamowity — potężna masa wody podświetlona na różne kolory robiła ogromne wrażenie.
Niestety, popełniliśmy jeden duży błąd — nie pomyśleliśmy wcześniej o wizie i nie zdążyliśmy jej już wyrobić, żeby przejść ze Stanów do Kanady. A podobno widok z kanadyjskiej strony jest jeszcze piękniejszy!
To jednak nie był nasz jedyny błąd tego dnia. Nad Niagarą zaplanowaliśmy tylko jedną noc, więc nie chcieliśmy inwestować w drogi hotel i postawiliśmy na coś bardziej budżetowego (a „budżetowo” w Ameryce w sezonie to około 120 dolarów za noc). Na zdjęciach nasz trzygwiazdkowy hotel wyglądał całkiem nowocześnie i schludnie. Niestety, na miejscu okazało się, że z czystością było… delikatnie mówiąc, różnie. 😅
Oprócz tych kilku szczegółów, nasza wycieczka nad Niagarę zrobiła na nas niesamowite wrażenie.
Następnego dnia rano ponownie wybraliśmy się zobaczyć wodospad – tym razem podeszliśmy bliżej, na taras widokowy, gdzie można było poczuć potęgę Niagary na własnej skórze (i przy okazji trochę zmoknąć).
Później spacerowaliśmy po pobliskim Niagara Falls State Park, gdzie zobaczyliśmy między innymi pomnik Nikoli Tesli.
Po zwiedzaniu ruszyliśmy dalej w drogę – znów na południe, tym razem do New Jersey, by odwiedzić naszą rodzinę i zobaczyć, jak wygląda codzienne życie w Ameryce.
Ale o tym opowiem już w kolejnym poście.
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
Komentarze
Prześlij komentarz