Eurotrip z 2-miesięcznym maluchem czyli nasze pierwsze wakacje we troje

Na pierwszą dłuższą podróż z naszym maluchem zdecydowaliśmy się, gdy nasza córka miała zaledwie 6 tygodni. Zaplanowaliśmy na ten wyjazd trzy tygodnie. Ponieważ mieszkamy za granicą, chcieliśmy odwiedzić rodzinę w Polsce. Naszą wakacyjną destynacją docelową była Chorwacja. Skąd więc pomysł na mały Eurotrip?


Po pierwsze, z tak małym dzieckiem czułam się pewniej, decydując się na podróż samochodem, gdzie byliśmy tylko w trójkę, a nie w tłumie obcych osób. Dodatkowo samochód daje większą swobodę i możliwość zatrzymywania się, kiedy i gdzie chcemy. Po trzecie, nie chcieliśmy pokonywać zbyt długich dystansów na raz, dlatego postanowiliśmy zatrzymywać się na noc lub dwie w różnych miejscach i to okazało się idealnym rozwiązaniem.

Przed wyjazdem oczywiście skonsultowaliśmy nasz plan z lekarzem. Na pytanie o podróż odpowiedział tylko: „Bawcie się dobrze” ;) A tak na serio — każdą bardziej wymagającą podróż z tak małym dzieckiem warto skonsultować z pediatrą. Każde dziecko jest inne i może inaczej znosić podróż.

 

Po wizycie w Polsce naszym pierwszym przystankiem były Węgry. Zawsze uwielbiałam ten kraj, ponieważ kojarzy mi się z dzieciństwem – bardzo często odwiedzałam go podczas majówki. Zatrzymaliśmy się nad „węgierskim morzem”, czyli Balatonem. Wybierając hotel na Węgrzech, zachęcam, by wcześniej sprawdzić recenzje i oceny obiektu. Warunki noclegowe w tym kraju bywają dość przeciętne, a czystość niestety często pozostawia wiele do życzenia. Lepiej dopłacić trochę więcej i mieć pewniejsze warunki. My zatrzymaliśmy się w miasteczku Siófok. Można tam pospacerować po deptaku lub wzdłuż Balatonu. Odwiedziliśmy też miasteczko Tihany, znane z wyrobów z lawendy, oraz jeden z najstarszych kurortów nad Balatonem – Keszthely. Ponieważ podróżowaliśmy we wrześniu, nie było już wielu turystów – wręcz przeciwnie, w niektórych miejscach panowała niemal zupełna cisza i spokój.



Kolejnym krótkim przystankiem w naszej podróży była Bośnia. Nie zatrzymywaliśmy się tam na noc, ale zwiedziliśmy malownicze miasteczko Jajce, które opisałam tutaj.

Naszym miejscem docelowym było małe miasteczko Podaca na Riwierze Makarskiej. Miejscowość jest naprawdę niewielka. W okolicy znajduje się wiele apartamentów, a także jeden hotel. To bardzo spokojne i zaciszne miejsce, idealne na spacery z dala od tłumów. 

Ostatnim przystankiem w drodze powrotnej były Włochy – a dokładnie miasteczko San Pietro di Feletto w prowincji Treviso. W tym regionie znajduje się wiele winiarni, w których można się zatrzymać na nocleg, a także kupić lokalne wina i prosecco.




Jeśli planujecie wakacje z maluchem w dalsze zakątki Europy samochodem, zdecydowanie polecam robić częste przystanki. Im krócej dziecko musi przebywać w foteliku, tym lepiej. Mówi się, że najwygodniej podróżować nocą, gdy dziecko może przespać całą trasę. Jednak w przypadku kilkutygodniowego lub kilkumiesięcznego niemowlęcia nie ma to aż takiego znaczenia – maluchy i tak śpią dużą część dnia.

Na podróż wybraliśmy początek września, aby uniknąć wysokich temperatur i tłumów turystów. Z wyprzedzeniem sprawdziliśmy też, przez jakie większe miasta będziemy przejeżdżać i gdzie w razie potrzeby można znaleźć pomoc medyczną.


Nasze pierwsze wakacje w trójkę były bardzo udane. Podczas tej podróży nie skupiałam się na atrakcjach dla dzieci – przy tak małym bobasie nie miało to większego sensu.

Może nasza córka nie będzie pamiętać tej wyprawy, ale my zapamiętamy ją na całe życie. A kiedy będzie starsza, pokażemy jej zdjęcia i opowiemy, jak przecieraliśmy szlaki naszych pierwszych wspólnych wakacji. Może dzięki temu i ona pokocha podróże.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Drugi przystanek w Stanach czyli Waszyngton

Z wózkiem przez Manhattan, czyli co nas zaskoczyło w USA